KILKA SŁÓW O MNIE

W internecie funkcjonuję jako Męska Zodiakara, choć na co dzień mam na imię Wiktor. Wspominam o tym na samym początku, bo z doświadczenia wiem, że wiele osób – również ze względu na stereotypowe powiązanie astrologii z płcią piękną – zakłada, że za drugą stroną ekranu stoi… kobieta.

Moja przygoda z astrologią zaczęła się w 2018 roku i była naturalną kontynuacją wcześniejszej, głębokiej fascynacji psychologią, którą zgłębiam od 2014 roku. Astrologia nie pojawiła się więc jako nagły zwrot, ale jako kolejny język do opisywania procesów, które od dawna mnie interesowały.

Początkowi tej drogi towarzyszył bunt i wewnętrzny niepokój charakterystyczny dla okresu dojrzewania. Chęć zrozumienia siebie sprawiła, że zacząłem sięgać coraz głębiej – nie po gotowe odpowiedzi, ale po narzędzia, które pozwalają zadawać lepsze pytania.

Interesowały mnie te same kwestie, które wracają w życiu wielu z nas: kim jestem, skąd pochodzę, po co tu jestem i w jakim kierunku zmierzam. Z czasem zrozumiałem, że nie chodzi o jednoznaczne odpowiedzi, ale o proces ich odkrywania – i o gotowość, by spojrzeć również na to, co niewygodne.

i co dalej?

Od samego początku czułem „niewyjaśniony” pociąg do astrologii – im bardziej się w nią zagłębiałem, tym trudniej było mi przestać proces nauki. W międyczasie zaczął się mój okres „młodzieńczego szaleństwa”, w ramach którego poznawałem wielu ludzi – i tak się złożyło, że również i oni interesowali się ezoteryką.

Z biegiem czasu – analizując horoskopy poszczególnych osób – zarówno one, jak i ja odkryliśmy, że mam do tego „dryg”, a moje prognozy i opisy są dosyć trafne. Dało mi to dalszą motywację, aby eksplorować różne dziedziny ezoteryki, takie jak numerologia, matryca losu, tarot… choć zawsze na prowadzeniu była astrologia.

Odkryłem jednak, że o ile zagraniczny Internet jest wręcz najeżony ezoteryczną wiedzą, to nasze rodzime strony są „mocno do tyłu”, bo trudno o praktyczne informacje dostępne dla ogółu. Mimo wszystko, w Polsce astrologia nadal sprowadzana jest do tygodniowych horoskopów, retrogradacji Merkurego, a wiedza wielu ogranicza się do istnienia Słońca oraz Ascendentu.

Wiedziałem, że ktoś musi zapełnić tę dziurę. Z tego powodu powstał projekt „Męska Zodiakara” – aby dostarczyć informacje, których nikt inny wcześniej
nie postanowił „przenieść” do publicznego użytku.

A skąd taka nazwa? „Męska” – bo jestem mężczyzną. „Zodiakara” – jako stereotypowe określenie kogoś, mającego bzika na punkcie znaków zodiaku, zupełnie jak ja. Myślę, że z nazwą trafiłem całkiem dobrze.

KIM JESTEM TERAZ?

Dziś pracuję wielowarstwowo, ale zawsze z myślą o jednym: żeby to, co złożone, stało się zrozumiałe i możliwe do przepracowania. Niezależnie od narzędzi, z których korzystam, punktem wyjścia jest dla mnie człowiek i jego aktualny proces.

Łączę wiedzę z zakresu astrologii z psychologią, marketingiem i doświadczeniem w pracy z ludźmi – tak, by trudne treści dało się ubrać w proste słowa, a czasem w opowieść. Wierzę, że zrozumienie jest możliwe tylko wtedy, gdy przekaz nie przytłacza, ale prowadzi.

W relacji z drugim człowiekiem opieram się na uważności, empatii i intuicji. Staram się wejść w perspektywę osoby, z którą pracuję, by lepiej zobaczyć, z czym naprawdę do mnie przychodzi – zamiast narzucać gotowe interpretacje.

Korzystam z różnych systemów ezoterycznych – traktując je jako uzupełniające się narzędzia rozwoju, a nie sztywne ramy.

Przewijanie do góry